Kilkadziesiąt polskich miast inwestuje w nowoczesne systemy, które mają lokalizować wycieki w instalacjach wodnych. W Światowy Dzień Wody można mówić o pozytywnym trendzie – obecnie miliony złotych unijnych funduszy pompuje się w bardziej szczelne, wydajne i oszczędne wodociągi.
Puławy, Włocławek, Nowa Sól, Świnoujście, Wrocław, Góra Kalwaria, Myślenice… W ubiegłym roku program modernizacji wodociągów „Woda do spożycia” objął 33 projekty. Rzeszowskie wodociągi wdrożyły skomplikowany system detekcji wycieków. Zaawansowane rozwiązana i procedury w zakresie oszczędności wody posiadają miejskie spółki w Warszawie, Gdańsku czy Wrocław.
– To już ogólnopolski trend modernizacji, która ma ograniczyć straty hektolitrów wody. W pewnym momencie, z powodu starzejącej się infrastruktury i trudnych do wykrycia ludzkim okiem nieszczelności, spółkom miejskim przestały bilansować się nie tylko zasoby wodne, ale i związane z tym finanse. Inwestycje w technologie ograniczające wycieki stały się koniecznością – mówi Bartosz Stasiak z biznesu Automatyki ABB, który tylko w ubiegłym roku dostarczył systemy monitorujące przepływ wody do 20 miejskich spółek.
Miliony litrów strat
Jest marzec. Wprawdzie suszy jeszcze nie ma, ale i tak zbliża się okres długotrwałego obniżenia wód gruntowych. OECD wskazuje, że na jednego mieszkańca Polski przypada około 1500 metrów sześciennych odnawialnych zasobów słodkiej wody rocznie, czyli niemal trzykrotnie mniej niż wynosi średnia europejska. Jest więc co oszczędzać i czemu zapobiegać. Przeciętny Kowalski – klient miejskich wodociągów – zużywa średnio 110-140 litrów wody dziennie. Jest to nieco mniej niż europejska średnia, ale wystarczająco dużo, aby napełnić solidną wannę. Marnujemy kilkaset litrów wody w skali tygodnia… Przyzwyczailiśmy się do akcji edukacyjnych skierowanych do konsumentów końcowych uwrażliwiających na kwestie oszczędności wody, ale mało mówi się o tym, ile wody jest marnowane w procesie jej dostarczenia.
W ostatnich latach zdarzały się okresy, że w niektórych miejskich systemach wodociągowych notowało nawet 60 proc. strat wody wyprodukowanej i wtłoczonej do sieci, choć w branży straty przekraczające około 20 proc. uznaje się za wysokie. Oznacza to, że jeśli stacja uzdatniania produkuje 1000 m sześc. wody (i generuje związane z tym koszty), 30 proc. nie trafia do odbiorcy, choć wcześniej zostały one wydobyte, uzdatnione i wtłoczone do sieci.
Skalę problemu dobrze pokazuje pojedyncza nieszczelność. Otwór o wymiarach kilku milimetrów może powodować stratę około 8 m sześc. wody dziennie, czyli niemal 3 tys. m sześc. rocznie. Przy obecnych taryfach oznacza to dziesiątki tysięcy złotych strat z jednego punktu. W dużych systemach wodociągowych przekłada się to na wolumeny liczone w setkach tysięcy metrów sześciennych rocznie. Wiele wycieków pozostaje niewykrytych przez tygodnie lub miesiące.
– W związku z tym w Polsce coraz większe znaczenie ma monitoring, detekcja i bilansowanie sieci wodociągowej. Podział na strefy pomiarowe pozwala dokładnie określić, ile wody wpływa do danego obszaru i gdzie pojawiają się straty. Analiza przepływów, szczególnie nocnych, umożliwia szybkie wychwycenie nieprawidłowości. Precyzyjne systemy pomiarowe wykrywają nawet bardzo niewielkie przepływy, skracając czas reakcji i ograniczając skalę strat – dodaje Bartosz Stasiak.
Wodociągowi operatorzy zdają sobie z tego sprawę, co pokazuje przykład Wrocławia, który 148 mln zł dotacji z unijnego programu FEnIKS zainwestował m.in. w rozbudowę inteligentnego systemu zarządzania siecią. Do końca marca trwa nowy nabór wniosków w ramach kolejnej edycji programu. Budżet wynosi 720 mln zł, ale i tak potrzeby samorządów są niewspółmierne do proponowanego wsparcia.
Woda, energia, dane
Branża wodno-kanalizacyjna inwestuje bowiem nie tylko w oszczędzanie wody. Duży nacisk kładzie się również na energię. Tutaj główną rolę odgrywają oczyszczalnie ścieków, które należą do najbardziej energochłonnych elementów całego systemu. Jednocześnie to właśnie w oczyszczalniach pojawia się potencjał jej produkcji. Biogaz powstający w procesie fermentacji osadów zasila instalacje kogeneracyjne, które w nowoczesnych obiektach pokrywają nawet 50-70 proc. zapotrzebowania energetycznego. Coraz częściej uzupełniają je instalacje fotowoltaiczne oraz systemy zarządzania energią.
– W ostatnim czasie obserwujemy rosnące zainteresowanie polskich oczyszczalni ścieków potencjałem zaawansowanych technologii cyfrowych w zarządzaniu energią, bo ich zastosowanie może być kluczowe w kontekście transformacji energetycznej sektora – potwierdza Marek Sulewski z ABB.
Zależność między wodą i energią potwierdzają też dane europejskie. Publiczne zaopatrzenie w wodę odpowiada za około 19 proc. całkowitego poboru wody w Unii Europejskiej, a potencjał ograniczenia zużycia w tym sektorze szacuje się na 20-50 proc.
Widać to w realizacjach ABB. We Wrocławiu system OPTIMAX wspiera zarządzanie energią w oczyszczalni Janówek, integrując dane o jej zużyciu i produkcji. W Jordanii platforma Genix umożliwia analizę pracy pompowni i sieci w czasie rzeczywistym. W Holandii Vitens wdraża system automatyki dla około 250 lokalizacji i 200 tys. punktów pomiarowych. W Grecji rozwiązania ABB obejmują dziesiątki stacji sterowania, ograniczając straty wody i zużycie energii.
Te przykłady pokazują, że woda, energia i dane tworzą dziś jeden system. O efektywności nie decyduje pojedyncze urządzenie, lecz zdolność do łączenia pomiarów, analityki i zarządzania infrastrukturą w spójną strategię. Wiele wskazuje na to, że polskie samorządy mają coraz większą świadomość potencjału zastosowania nowoczesnych technologii, również w obszarze gospodarki wodnej, pomagając w racjonalnym korzystaniu z tego zasobu.






